Filc
ciemnozielony, naciągnięty na starych blatach
Kamienne łuki nad głową, filc na stołach i talia kart w ruchu do późnego wieczoru.

Rząd stołów wyznaczają te same filary, co dawniej dźwigały pasy transmisyjne do kół szlifierskich — teraz dźwigają tylko łokcie graczy.
Rozmowa przy kartach bywa głośniejsza niż przy szlifowaniu, ale reguła jest ta sama: żeton to tylko licznik, nie waluta.
Ktoś, kto szukałby tu ekranu albo automatu, wyjdzie zawiedziony — jest tylko drewniany stół, filc i talia w obiegu.
ciemnozielony, naciągnięty na starych blatach
drewniane, z wyposażenia dawnego warsztatu
drewniany krążek, liczy punkty, nie pieniądze
Ktoś z sąsiedniego stołu zawsze podpowie, jak grać dalej.
Owszem, przerwa między rozdaniami to naturalny moment na dołączenie.
Orientacyjnie kwadrans czy dwa, choć zegara nikt tu nie pilnuje.
Jeden stół stoi z boku i tam zwykle trafiają nowi goście.
Szlifiernia przyjmuje tylko dorosłych gości — zanim pokażemy salon, potwierdź, że osiemnastka jest już za Tobą.
Gramy jedynie w podsieniach kamienicy, na miejscu: żadnej wersji internetowej, żadnych zakładów czy automatów, a żeton nie zamienia się na pieniądze.